Witaminy zapobiegają chorobom (portfeli) na jesień

ResearchBlogging.org

Nic

Dalej nic

Myślałem, że coś, ale gdzie tam – nic

Nic

Nic

———————————————————————–

Miłośnicy Lema poznali zapewne fragment wspomnień zamrożonego Iona Tichego z Kongresu Futurologicznego. Równie dobrze mogłoby być to jednak sprawozdanie z prób poszukiwania badań, które jakoś uzasadnią masową konsumpcję preparatów wielowitaminowych, jako leków “uodparniających”  na infekcje sezonu jesienno-zimowego i jeszcze szerzej “ogólnie wzmacniających”. Takich badań bowiem nie ma a ciągła “konsumpcja” preparatów witaminowych na masowa skalę (z jednym wyjątkiem) jest zazwyczaj nieuzasadniona, wywołana bezmyślną  reklamą  i modnymi bzdurami powszechnymi w “Globalnym Śmietniku” pseudonauki medialno-internetowej. Na tym powinno się skończyć. Blogów promujących witaminy i zachwalających ich zbawienny wpływ  jest w internecie nawet więcej, niż zwolenników  medycyny a la Astromaria. Nie znacie? to poszukajcie! W końcu “w internecie wiedzą lepiej” no nie?

Jednak  zachęcony przez  Sporothrixę, Barta i Januarego  do udziału w Research Blogging ” pomacham” trochę literaturą.

Rzeczywiście, brak witamin powoduje wiele groźnych skutków, samo odkrycie witamin wiązało się z badaniami nad choróbskami wywołanymi niedoborami pokarmowymi – jak szkorbut czy beri-beri. Świat publikacji naukowych, pozornie wbrew temu co napisałem poprzednio, pełen jest opisów kluczowych ról witaminy tej czy owej w funkcjonowaniu wszystkich możliwych komórek i narządów. Osoba nawołująca do ograniczenia  konsumpcji preparatów witaminowych wydaje się  niespełna rozumu.

Ale ale:  Rozważania tutaj  nie dotyczą  awitaminoz czyli chorób wywołanych podażą witamin  mniejszą, niż ustaloną jako niezbedna: Dzieci w Afryce, ludzi stosujących nieodpowiednią dietę, wyniszczonych, czy osób z chorobami ingerującymi w metabolizm witamin itp itd. Rozważania nie dotyczą też osób o chwilowo zwiększonym zapotrzebowaniu jak na przykład kobiety w ciąży. Zastanówmy się  co ma zrobić przeciętny bloger (blogerka) dobrze  i zdrowo odżywiająca się, bez wielkich szaleństw z nałogami, zagrożony(a) bardziej nadwagą niż wyniszczeniem.  Z wyjątkiem jednej witaminy – awitaminoz raczej nie ma. Kupować  i jeść jesienią te witaminy “na wzmocnienie” czy nie?

Bój idzie o to, czy witaminy rzeczywiście mają działanie lecznicze w dawkach ponadsuplementacyjnych (przewyższających zapotrzebowanie ), a jeżeli tak – to jakie?  Przykład – niedobór witaminy A powoduje “kurzą ślepotę” – zaburzenia widzenia w nocy.  Jeżeli podamy dawkę dwukrotnie przewyższającą zapotrzebowanie to delikwent  będzie widział w nocy lepiej, niż ten z jednokrotną?

Nie, nie będzie. Rzecz w tym, że witaminy nie działają w próżni, jak każdy inny związek chemiczny są trybikiem w chemicznej maszynie metabolizmu i same nic nie zdziałają. To, że witamina podana w dawce 3-krotnie przewyższającej zapotrzebowanie nie zapewni ostrzejszego wzroku  niż  w normalnych dawkach odkryto już dawno, jest to tak oczywiste, że w dzisiejszych czasach trudno już spotkać pracę na ten temat. Właśnie dobowe zapotrzebowanie obliczono na zasadzie doboru dawki  powodującej maksymalny efekt zapobiegający chorobom związanymi z awitaminozami.

A może przy ponadsuplementacyjnych dawkach  pojawi się jakaś inna korzyść zdrowotna, na przykład wytęsknione działanie “wzmacniające” i “uodparniające”,  jeżeli tak to na co?

Ano na nic. Najbardziej przebadana jest chyba witamina C – w metaanalizach dziesiątek badań nie wykazano, aby miała istotne  znaczenie w interesującym nas temacie – zapobieganiu infekcjom, w innych tematach też zresztą nie ma (1,2,3). Są dane mówiące o pewnym skróceniu czasu trwania objawów przeziębienia, ale  złagodzenie objawów łatwiej osiągnąć innymi metodami, znacznie skuteczniejszymi. Są też dane mówiące o znaczeniu tej witaminy  u narażonych na duże wysiłki fizyczne  w klimacie subarktycznym. Nie sformułowano jednak zaleceń do używania jej masowo w profilaktyce.

Dalsze wgłębianie się w temat jest znacznie mniej przyjemne:
We wpisie o selenie wspomniałem  na temat witamin A, E i tokoferolu – nie wykazano ich prozdrowotnego działania przy próbach systematycznej chemoprewencji,  zanotowano nawet wzrost śmiertelności. Dalekie od zrozumienia i sformułowania jasnych zaleceń są badania nad przewlekłą suplementacją witamin z grupy B, kwasu foliowego i innych. Podam tu przykład chyba najciekawszej dyskusji na temat wit. B6:  W wielu badaniach wysoki poziom aktywnego metabolitu witaminy B6 we krwi jest związane z mniejszym ryzykiem zachorowania na raka okrężnicy i odbytnicy, wysokie spożycie tej witaminy już nie za bardzo, widać u niektórych nie wchłania się lub nie aktywuje (4).  Za to badania wśród holenderskich kobiet wykazały zaskakująco znaczny wzrost zachorowania na raka odbytnicy (ryzyko względne 3,5) wśród konsumentek większych ilości wit. B6 (5). Tego typu niejednoznacznych badań o witaminach jest tak wiele, że można by zalać nimi internet skuteczniej, niż  teoriami spiskowymi altmedyków-naciągaczy na temat Big Pharma.

Wyjaśnienie takiego stanu rzeczy jest oczywiste – abo to komórki rakowe albo bakterie nie potrzebują witamin? Potrzebują! Są leki przeciwnowotworowe i przeciwbakteryjne,  które mają  za zadanie właśnie zablokowanie ich działania. Stąd też nieumiarkowane zażywanie witamin może na przykład doprowadzić do “promocji” komórek nowotworowych czy infekcji,  z którymi w normalnych warunkach układ odpornościowy dałby sobie radę (6,7).

Koniec końców nie wykazano  korzyści z powszechnego i u wszystkich  stosowania preparatów wielowitaminowych czy pojedynczych witamin, najwyraźniejszą wymowę ma tutaj badanie Women`s Health Initiative z udziałem miliona kobiet (8). W niektórych przypadkach dowiedziono nawet niekorzystnych efektów, szczególnie w dziedzinie onkologii – na przykład wzrostu zachorowalności na raka piersi (9). Pisząc o korzyściach ze stosowania witamin – autorzy reklam skrzętnie omijają efekty niekorzystne – na przykład spadek liczby zawałów serca u osób stosujących witaminę E jest “kompensowany” przez wzrost liczby udarów mózgu (3).

Na zakończenie optymistyczno-pesymistycznie. Pisząc o jednym wyjątku miałem na myśli witaminę D (10). To jest właśnie witamina, której niedobór możemy odczuwać w okresie jesienno-zimowym, na dodatek ma ona poważny wpływ na układ odpornościowy. Ale właśnie tę witaminę najłatwiej przedawkować, w zasadzie nie powinno się jej podawać w znaczących dawkach  bez konsultacji z lekarzem. Producenci preparatów wielowitaminowych wybrali więc “najlepsze” wyjście – w topowych i najdroższych zestawach wielowitaminowych tej witaminy zazwyczaj nie ma.

Na zdrowie!:

Piśmiennictwo:

  1. Douglas, R., Hemilä, H., Chalker, E., & Treacy, B. (2008). Cochrane review: Vitamin C for preventing and treating the common cold Evidence-Based Child Health: A Cochrane Review Journal, 3 (3), 672-720 DOI: 10.1002/ebch.266
  2. Gaziano, J., Glynn, R., Christen, W., Kurth, T., Belanger, C., MacFadyen, J., Bubes, V., Manson, J., Sesso, H., & Buring, J. (2009). Vitamins E and C in the Prevention of Prostate and Total Cancer in Men: The Physicians’ Health Study II Randomized Controlled Trial JAMA: The Journal of the American Medical Association, 301 (1), 52-62 DOI: 10.1001/jama.2008.862
  3. Sesso, H., Buring, J., Christen, W., Kurth, T., Belanger, C., MacFadyen, J., Bubes, V., Manson, J., Glynn, R., & Gaziano, J. (2008). Vitamins E and C in the Prevention of Cardiovascular Disease in Men: The Physicians’ Health Study II Randomized Controlled Trial JAMA: The Journal of the American Medical Association, 300 (18), 2123-2133 DOI: 10.1001/jama.2008.600
  4. Larsson, S., Orsini, N., & Wolk, A. (2010). Vitamin B6 and Risk of Colorectal Cancer: A Meta-analysis of Prospective Studies JAMA: The Journal of the American Medical Association, 303 (11), 1077-1083 DOI: 10.1001/jama.2010.263
  5. de Vogel, S., Dindore, V., van Engeland, M., Goldbohm, R., van den Brandt, P., & Weijenberg, M. (2008). Dietary Folate, Methionine, Riboflavin, and Vitamin B-6 and Risk of Sporadic Colorectal Cancer Journal of Nutrition, 138 (12), 2372-2378 DOI: 10.3945/jn.108.091157
  6. Buhr G, & Bales CW (2010). Nutritional supplements for older adults: review and recommendations–Part II. Journal of nutrition for the elderly, 29 (1), 42-71 PMID: 20391042
  7. Giovannucci E, & Chan AT (2010). Role of vitamin and mineral supplementation and aspirin use in cancer survivors. Journal of clinical oncology : official journal of the American Society of Clinical Oncology, 28 (26), 4081-5 PMID: 20697066
  8. Neuhouser, M., Wassertheil-Smoller, S., Thomson, C., Aragaki, A., Anderson, G., Manson, J., Patterson, R., Rohan, T., van Horn, L., Shikany, J., Thomas, A., LaCroix, A., & Prentice, R. (2009). Multivitamin Use and Risk of Cancer and Cardiovascular Disease in the Women’s Health Initiative Cohorts Archives of Internal Medicine, 169 (3), 294-304 DOI: 10.1001/archinternmed.2008.540
  9. Larsson, S., Akesson, A., Bergkvist, L., & Wolk, A. (2010). Multivitamin use and breast cancer incidence in a prospective cohort of Swedish women American Journal of Clinical Nutrition, 91 (5), 1268-1272 DOI: 10.3945/ajcn.2009.28837
  10. Millen AE, & Bodnar LM (2008). Vitamin D assessment in population-based studies: a review of the issues. The American journal of clinical nutrition, 87 (4) PMID: 18400742

, , , , , ,

  1. #1 by bw on Wrzesień 30, 2010 - 9:40 am

    Generalnie zgadzam się z przedmówcą, aczkolwiek trzeba pamiętać o dwóch rzeczach, o których w artykule nie napisano. Po pierwsze, witamina E występuje w przyrodzie pod postacią kilku tokoferoli oraz tokofenoli. Badania pokazujące szkodliwość wit. E przeprowadzano z użyciem samego d-alfa-tokoferolu, natomiast niedawno pojawiło się bodajże szwedzkie badanie pokazujące, że osoby mające wysoki i równomierny poziom wszystkich tokoferoli i tokofenoli mają niższą śmiertelność i zapadalność na choroby serca, co sugeruje że komplementarna suplementacja wszystkimi wariantami wit. E może mieć inne działanie ze względu na różną przyswajalność (też temat-rzeka). Po drugie, kiedy mówimy o przedawkowaniu wit. D, warto zaznaczyć, że od jakiegoś czasu toczą się dyskusje na temat podniesienia RDA z 400 do 800 albo nawet 2000 UI. Szkoda też, że autor nie napisał nic o B12, bo to też ostatnio dość gorący i interesujący temat.

    Co oczywiście nie zmienia faktu, że większość suplementów diety jako witaminę E ma jedynie d-alfa-tokoferol (bo najtańszy), a witaminy D często nie, witamina C nie działa na przeziębienia, a sama suplementacja jest przereklamowana.

  2. #2 by globalnysmietnik on Wrzesień 30, 2010 - 10:29 am

    Jak to miło, że w Globalnym Śmietniku internetowego oszołomstwa są osoby zainteresowane podjęciem fachowych uzupełnień i komentarzy oraz życzliwej krytyki.

    osoby mające wysoki i równomierny poziom wszystkich tokoferoli i tokofenoli mają niższą śmiertelność i zapadalność na choroby serca”

    Być może jest analogia do przedstawionego problemu B6: Poziom we krwi aktywnego metabolitu nie ma dużego związku z konsumpcją (pro)witaminy.

    Przedawkowanie D3, a zwłaszcza jej aktywnych postaci, to jednak dość duży problem i przed osobami decydującymi o zalecanej dawce stoi wielkie wyzwanie intelektualno-badawcze. Obecnie pojawiła się “diagnostyczna epidemia” nadczynności przytarczyc, spowodowana oczywiście rozpowszechnieniem się badania parathormonu. Dominująca grupa to osoby z wtórną nadczynnością przytarczyc na tle niedoboru D3, oraz trzeciorzędową – gdy tym z przerośniętymi przytarczycami na tle niedoboru D3 podamy tę witaminę. Wprowadzenie masowej chemoprewencji w starszej części populacji zaprocentuje zatem znacznie częstszym pojawieniem się hiperkalcemii na tle 3-rzędowej nadczynności przytarczyc. Rzeczą do rozważenia jest – co stanowi większe zagrożenie i jaka dawka D3 byłaby optymalna, czy dawkę należy uzależnić i od czego?

    Sytuacja jest podobna do opisanej wcześniej prewencji przy pomocy jodu. Wprowadzenie tej prewencji zaowocowało oczywiście większą częstością nadczynności tarczycy na tle guzków autonomicznych. Na ich pojawienie się miał wpływ uprzedni niedobór jodu a następnie jego suplementacja.

  3. #3 by malamala on Październik 1, 2010 - 5:00 pm

    Od wielu lat walczę z konowałami,przepisującymi mnie i mojemu dziecku antybiotyki byle powodu. Jak się bronie przed antybiotykami przepisują mi witaminki. Co zatem zostaje Panowie Uczeni? Medycyna naturalna i alternatywna!

  4. #4 by bart on Październik 1, 2010 - 9:42 pm

    Może zmień lekarza? Mogę ci polecić sympatyczną panią pediatrę, która nie przepisuje antybiotyków z byle powodu. A witaminek nigdy nawet nie proponowała. Z Warszawy. Chcesz?

  5. #5 by Kiszka on Październik 1, 2010 - 11:01 pm

    @malamala
    Lekarz nie leczy z przeziębień. Do lekarza chodzi się po to aby wykrył czy Ty i Twoje dziecko nie macie neuroinfekcji, sepsy czy czegoś takiego, z czym powinno się wylądować w szpitalu. Przeziębienia leczą się same.
    Zamiast leczyć się medycyną alternatywną trzeba było pomyśleć z kim sobie to dziecko sprawić. Primo – skłonność do chorób jest uwarunkowana genetycznie. Drugie primo – gdyby to był sensowny facet miałby kasę na porządnego lekarza i nie musiałabyś walczyć z jak ich nazywasz konowałami.

  6. #6 by XYZ on Październik 11, 2010 - 7:56 pm

    @globalnysmietnik
    Badania takie jak te stwierdzaja, ze przyjmowanie witaminy D3 w dawkach nawet 10000UI moze byc bezpieczne:
    http://www.ajcn.org/cgi/content/full/85/1/6
    Ogolnie, zakladajac, ze jest sie zdrowym i mlodym w dodatku na poczatku suplementacji obserwuje sie poziom wapnia w moczu/surowicy zarcie wit. D3 raczej zlym pomyslem nie jest, right?

    W nastepnych czesciach pojawia sie teksy o Omega-3 i suplementacji mineralow? Bylbym bardzo zainteresowany!

    PS. Masz moze pod reka jakies badania pokazujace sens lub bezsens konsumpcji preparatow witaminowych u osob uprawiajacych aktywnie sport?

  7. #7 by globalnysmietnik on Październik 12, 2010 - 7:44 pm

    @XYZ
    Badania takie jak te stwierdzaja, ze przyjmowanie witaminy D3 w dawkach nawet 10000UI moze byc bezpieczne
    Racja, ale dotyczy to krótkoterminowego podawania, albo podawania dawek “uderzeniowych” w dłuższych okresach czasu (tak się czasem robi u dzieci z krzywicą, lub osób dorosłych z dużymi niedoborami, gdy są wątpliwości co do regularności przyjmowania leków). Bezpieczeństwo jest tu badane w sensie wywołania bezpośrednio zagrażających życiu objawów.
    Czy warto konsumować D3 i ile? Można sobie zmierzyć poziom kalcytriolu {1,25(OH)2D3} – aktywnej postaci D3. Przekraczać zalecany poziom nie ma sensu.

    Co do odrębności zasad żywieniowych w sporcie wyczynowym – nie mam dużo do powiedzenia. Ośrodki medyczno-sportowe raczej nie nastawiają się na publikacje naukowe i niechętnie dzielą doświadczeniami.

    Omegi i suplementacja minerałów – straszliwa kloaka. Może spróbuję coś napisać o “wolnych radykałach” (takie było tłumaczenie w jednym z filmów o Bondzie)

  8. #8 by telemach on Październik 13, 2010 - 8:36 pm

    “Omegi i suplementacja minerałów – straszliwa kloaka”

    Exactly. Szczególnie Omegi. Bo szczerze powiedziawszy nie bardzo wiadomo od której strony to ugryźć. EBM Dostarcza zbyt dużo papieru – można tapetować ściany i udowodnić wszystko włącznie z przeciwieństwem.

  9. #9 by globalnysmietnik on Październik 14, 2010 - 11:07 am

    Omegi i suplementacja minerałów – straszliwa kloaka

    Tu jest jeszcze jedna kwestia – skąpość badań z tzw. twardym punktem końcowym. To, że poprawia się wskaźnik biochemiczny czy biofizyczny – nie znaczy, że metoda jest skuteczna na dłuższą metę.

    Warto przypomnieć niepowodzenie leczenia osteoporozy przy pomocy fluoru (poprawiał gęstość mineralna kości), porażkę większości leków antyarytmicznych (“poprawiały” tylko EKG), porażkę magnezu w badaniu ISIS IV (coś tam miał poprawiać, nie pamiętam już co).

    Bez zorganizowania badań nastawionych na obserwację “twardych punktów końcowych” trudno wypowiadać się o skuteczności, czy nieskuteczności czegokolwiek.

  10. #10 by telemach on Październik 14, 2010 - 2:54 pm

    “Bez zorganizowania badań nastawionych na obserwację „twardych punktów końcowych” trudno wypowiadać się o skuteczności, czy nieskuteczności czegokolwiek.”

    No pewnie. Ale można pójść (w domaganiu się rzetelności) jeszcze dalej. Można by postulować (przed przystąpieniem do jednoznacznej interpretacji wyników) konieczność dostarczenia dowodu, że zmiany mierzonych parametrów posiadają jednoznaczny związek przyczynowo-skutkowy z etiopatologią i patodynamiką schorzenia na które dany specyfik ma pomóc. Bo w gruncie rzeczy, to jest fajnie, że coś się zmienia (np. ciśnienie, poziom HDL, częstotliwość pracy serca, ale w wielu przypadkach jest to grzebanie w mechanizmach kompensacyjnych bez związku z przyczynami stanu rzeczy. I tu już się robi strasznie, bo dowolne definiowanie terapeutycznego sukcesu prowadziło (niejednokrotnie) w przeszłości do powstawania nowych jednostek chorobowych bez skutecznego wyleczenia starych. Jak przypomnę sobie zupełnie niewinne (i do dziś trudne do znalezienia w literaturze ) pogdybywania kolegów ilu starszych pacjentów zdołaliśmy uśmiercić w latach 80. i 90tych preparatami naparstnicy i betablokerami. Uuuuj. Ale parametry poprawiały się że aż miło. .

    • #12 by globalnysmietnik on Październik 18, 2010 - 9:46 am

      To właśnie jeden z głosów w dyskusji, dotyczących zalecanej dawki i sposobu podawania wit. D, o której wspominał BW.
      Moim zdaniem najważniejsze jest pytanie, kto i w jaki sposób tę witaminę powinien podawać. Czy wzorem jodu dodawać do żywności na zasadzie rozporządzeń rządowych, czy też powinna być to indywidualna decyzja tandemu lekarz/pacjent.

      Jest to ciekawe pytanie ocierające się o istotę lewicowości/prawicowości, gdyż w przypadku wit. D odpowiedź nie jest tak oczywista, jak w przypadku jodu.

  11. #13 by sykofanta on Grudzień 21, 2010 - 1:52 pm

    Jak dobrze wrócić po dłuższej przerwie i na łamach internetu znaleźć coś nowego i tak pouczającego. Mam już zajęcie na okres międzyświąteczny w pracy… Nadrabianie zaległości w lekturze!! :D

    Swoją drogą raz mi lekarka zalecała na coś (nie pamiętam już na co) przyjmowanie ogromnych dawek witaminy C – powiedziała konkretnie “ponadgramowych”. Ale ją olałem i i tak mi przeszło :P

Dodaj komentarz

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Zmień )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Zmień )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

Follow

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.